Wyręczanie dziecka w mówieniu — częsty błąd rodziców
Gdy rodzic mówi za dziecko, ono ma mniej powodów, by się odezwać. Wyjaśniam, dlaczego wyręczanie w mówieniu hamuje mowę i jak dać dziecku przestrzeń do komunikacji.

Robimy to z miłości i z pośpiechu — odpowiadamy za dziecko, podajemy mu rzecz, zanim o nią poprosi, tłumaczymy je obcym. Tymczasem wyręczanie w mówieniu to częsty błąd, który odbiera dziecku powody, by się odezwać. Wyjaśnię, jak to zmienić.
Na czym polega wyręczanie?
Wyręczanie to mówienie i działanie za dziecko: odpowiadanie na pytania kierowane do niego, podawanie rzeczy bez czekania na prośbę, „tłumaczenie” jego komunikatów otoczeniu. Dziecko nie musi wtedy nic powiedzieć, bo wszystko dzieje się samo.
Dlaczego to hamuje mowę?
Mowa rozwija się, gdy jest potrzebna. Jeśli dziecko dostaje wszystko, zanim o to poprosi, nie ma motywacji, by sięgać po słowa. Brak okazji do mówienia oznacza mniej ćwiczeń — a bez nich mowa rozwija się wolniej.
- Odpowiadanie za dziecko na pytania kierowane do niego.
- Podawanie rzeczy, zanim dziecko o nie poprosi.
- Tłumaczenie obcym tego, co dziecko chciało powiedzieć.
- Domyślanie się potrzeb z gestu, bez dania szansy na słowo.
Jak dać dziecku przestrzeń?
Czekaj chwilę dłużej, zanim zareagujesz. Stwórz drobną „potrzebę” mówienia — zostaw ulubioną rzecz w zasięgu wzroku, ale poza zasięgiem ręki. Pozwól dziecku samemu odpowiedzieć, nawet jeśli zajmie to chwilę.
Danie dziecku przestrzeni i czasu na mówienie to prosta zmiana, która realnie wspiera rozwój mowy. Jeśli chcesz dopracować to pod swoje dziecko, jako logopeda w Gorzowie Wielkopolskim chętnie podpowiem. Zadzwoń: +48 515 044 247. — Pani Ewa Fyda, logopeda.



