Telefon zamiast słów — gdy ekran wycisza dziecko
Telefon w kolejce czy restauracji uspokaja od ręki, ale ma swoją cenę. Wyjaśniam, dlaczego „wyciszanie ekranem” ogranicza okazje do mowy i co robić zamiast tego.

Znam tę sytuację: kolejka, restauracja, długa podróż — i telefon, który w sekundę uspokaja dziecko. To kuszące i czasem zrozumiałe. Ale „wyciszanie ekranem” ma swoją cenę dla rozwoju mowy. Wyjaśnię jaką i co można robić zamiast tego.
Co tracimy, wyciszając ekranem?
Te codzienne momenty oczekiwania to naturalne okazje do rozmowy, obserwacji i zabaw słownych. Gdy zastępuje je telefon, znika nie tylko mowa, ale i ćwiczenie cierpliwości oraz radzenia sobie z nudą.
Czym zastąpić telefon?
Większość tych chwil da się wypełnić zabawą, która nic nie kosztuje i rozwija mowę.
- Nazywajcie i opisujcie to, co widzicie wokół.
- Bawcie się w kategorie, zgadywanki i wyszukiwanie kolorów.
- Wymyślajcie rymy i krótkie historyjki.
- Po prostu rozmawiajcie o tym, co się dzieje.
Bez demonizowania
Sięgnięcie po telefon raz na jakiś czas nie zaszkodzi i nie ma w tym dramatu. Problem zaczyna się, gdy ekran staje się odruchowym sposobem na każdą trudniejszą chwilę i wypiera rozmowę z codzienności.
Zamiana telefonu na rozmowę w codziennych chwilach to drobna zmiana, która realnie wspiera mowę. Jeśli chcesz pomysłów na zabawy słowne na każdą okazję, jako logopeda w Gorzowie Wielkopolskim chętnie podpowiem. Zadzwoń: +48 515 044 247. — Pani Ewa Fyda, logopeda.



