Czy posyłać dziecko do przedszkola, by „się rozgadało”?
Wielu rodziców liczy, że przedszkole „rozgada” dziecko z opóźnioną mową. Wyjaśniam, kiedy faktycznie pomaga, a kiedy lepiej najpierw skonsultować się z logopedą.

„Może w przedszkolu się rozgada” — słyszę to często od rodziców dwu- i trzylatków, którzy mówią mało. To zrozumiała nadzieja, czasem trafna, czasem nie. Wyjaśnię, kiedy przedszkole rzeczywiście pomaga, a kiedy nie zastąpi konsultacji.
Co przedszkole faktycznie daje?
Przedszkole zwiększa kontakt z rówieśnikami i z mową w różnych sytuacjach. Część dzieci, które wcześniej mało mówiły w domu, w grupie ożywia się językowo. Naśladowanie kolegów bywa mocnym bodźcem do mówienia.
Kiedy „rozgada się” samo?
Najczęściej u dzieci, których mowa rozwija się prawidłowo, tylko nieco wolniej, a w domu nie mają zbyt wielu okazji do rozmowy. Wtedy nowe środowisko może faktycznie wystarczyć.
Kiedy samo przedszkole nie wystarczy?
Gdy w grę wchodzi opóźnienie mowy, słuch, wady wymowy czy szersze trudności w komunikacji, sam pobyt w grupie tego nie naprawi. Czekanie „aż się rozgada” bywa wtedy tracenym czasem.
- Dziecko ma bardzo ubogą mowę jak na swój wiek.
- Słabo rozumie kierowaną do siebie mowę.
- Mało komunikuje się gestami i nie wskazuje.
- Przebyło częste infekcje uszu lub jest niepewny słuch.
- Mimo czasu spędzonego w grupie postępów wciąż nie widać.
Grupa rówieśników potrafi pomóc, ale nie zawsze wystarczy — a stracony czas trudno odrobić. Jeśli mowa Twojego dziecka budzi wątpliwości, jako logopeda w Gorzowie Wielkopolskim chętnie ją spokojnie ocenię. Zadzwoń: +48 515 044 247. — Pani Ewa Fyda, logopeda.



