Porady dla rodziców

Mowa bezdźwięczna — kiedy dźwięczne głoski tracą głos

Dziecko mówi „pies” zamiast „bies” i „tom” zamiast „dom”? To mowa bezdźwięczna. Wyjaśniam, skąd się bierze, dlaczego warto sprawdzić słuch i kiedy iść do logopedy.

Ewa Fyda, logopeda6 min czytania

To wada, którą łatwo przeoczyć, bo dziecko mówi „wyraźnie” — tyle że nie tak, jak trzeba. Przy mowie bezdźwięcznej głoski dźwięczne tracą głos: „b” brzmi jak „p”, „d” jak „t”, „g” jak „k”. Warto wiedzieć, co za tym stoi.

Na czym polega mowa bezdźwięczna?

W polszczyźnie wiele głosek tworzy pary różniące się tylko pracą wiązadeł głosowych: „b–p”, „d–t”, „g–k”, „w–f”, „z–s”. Gdy wiązadła nie drgają we właściwym momencie, dźwięczna głoska zamienia się w swoją bezdźwięczną parę.

Skutek bywa mylący. „Bdaj babci” może zabrzmieć jak „paj papci”, a wiele słów traci znaczenie. Dziecko mówi pewnie, ale otoczenie ma kłopot ze zrozumieniem.

Skąd się bierze ta wada?

Częstym tłem jest słuch. Dziecko, które słabiej słyszy lub przeszło nawracające infekcje uszu, może po prostu nie wychwytywać różnicy między głoską dźwięczną a bezdźwięczną.

  • Niedosłuch lub nawracające zapalenia uszu w wywiadzie.
  • Słabszy słuch fonematyczny, czyli trudność z rozróżnianiem dźwięków mowy.
  • Obniżone napięcie mięśniowe w obrębie krtani i aparatu mowy.
  • Brak czucia drgań własnych wiązadeł głosowych.

Jak wygląda terapia?

Uczymy dziecko czuć i słyszeć dźwięczność — na przykład przez przyłożenie dłoni do krtani, by poczuło drgania przy „b”, a ich brak przy „p”. Pracujemy też nad słuchowym różnicowaniem par głosek.

Mowa bezdźwięczna dobrze poddaje się terapii, gdy zadbamy też o jej przyczynę, zwłaszcza o słuch. Jeśli słyszysz, że dźwięczne głoski Twojego dziecka „tracą głos”, jako logopeda w Gorzowie Wielkopolskim pomogę poukładać kolejne kroki. Zadzwoń: +48 515 044 247. — Ewa Fyda, logopeda.

Powiązane artykuły