„Wyrośnie z tego” — najgroźniejszy mit logopedyczny
Najczęstsza rada od bliskich potrafi opóźnić pomoc o lata. Wyjaśniam, dlaczego mit „wyrośnie z tego” jest groźny i jak odróżnić etap rozwojowy od prawdziwej wady wymowy.

„Nie martw się, wyrośnie z tego” — to chyba najczęstsza rada, jaką dostają rodzice. Bywa trafna, ale częściej bywa pułapką, która opóźnia pomoc o miesiące lub lata. Wyjaśnię, dlaczego to najgroźniejszy mit logopedyczny i jak go rozsądnie zweryfikować.
Dlaczego ten mit jest tak popularny?
Bo czasem rzeczywiście jest prawdziwy. Część uproszczeń w mowie u maluchów mija sama, więc to przekonanie ma swoje ziarno prawdy. Problem w tym, że bezkrytycznie zaczyna się je stosować do wszystkich sytuacji.
Z czego dziecko faktycznie wyrasta?
Niektóre rzeczy rzeczywiście mijają z wiekiem, jeśli mowa rozwija się prawidłowo.
- Zastępowanie głosek szumiących syczącymi u młodszego przedszkolaka.
- Późne pojawianie się głoski „r”.
- Drobne potknięcia w nowych, długich słowach.
- Upraszczanie trudnych zbitek spółgłosek.
Czego nikt nie wyrasta?
A te wady utrwalają się tym mocniej, im dłużej się czeka — i właśnie one są najbardziej narażone na pułapkę „wyrośnie z tego”.
- Wymowa międzyzębowa, z językiem między zębami.
- Seplenienie boczne, „mokre” i świszczące.
- Gardłowe, „francuskie r”.
- Stała zamiana głosek dźwięcznych na bezdźwięczne.
Czasem dziecko faktycznie wyrasta z czegoś, ale tylko konsultacja może to rzetelnie rozstrzygnąć. Jeśli słyszysz „wyrośnie z tego”, a coś nie daje Ci spokoju, jako logopeda w Gorzowie Wielkopolskim chętnie spokojnie ocenię, czy warto czekać. Zadzwoń: +48 515 044 247. — Pani Ewa Fyda, logopeda.



