Porady dla rodziców

Dziecko mówi „po swojemu” — czy ten język trzeba tłumaczyć?

Maluch ma swoje wersje słów zrozumiałe tylko dla rodziny? Wyjaśniam, kiedy to naturalne, jak na nie reagować i kiedy „własny język” warto skonsultować z logopedą.

Ewa Fyda, logopeda5 min czytania

„Mówi po swojemu, ale ja go rozumiem” — to częste zdanie rodziców maluchów. Dziecko ma swoje wersje słów: „nika” na mleko, „buba” na samochód. Wyjaśnię, kiedy to naturalny etap, a kiedy warto sięgnąć po konsultację.

Skąd się bierze „własny język”?

Małe dziecko jeszcze nie potrafi powtórzyć każdego słowa dorosłych — upraszcza je, zastępuje łatwiejszymi dźwiękami, tworzy własne wersje. To zdrowa próba mowy, a nie błąd do tępienia. Otoczenie się przyzwyczaja, więc rozumie.

Kiedy to naturalne?

U młodszych dzieci „własny język” jest normalny i z czasem zastępują go poprawne słowa, gdy buzia i słuch dojrzewają. Sam fakt, że maluch ma kilka swoich „autorskich” słów, niczego nie przesądza.

Kiedy warto to skonsultować?

Gdy „własny język” dominuje znacznie dłużej, niż wynikałoby z wieku, gdy obcy w ogóle nie rozumieją dziecka i gdy nie pojawiają się stopniowo prawidłowe słowa, warto się temu przyjrzeć.

  • Dziecko nadal mówi głównie „po swojemu” jak na wiek.
  • Obcy w ogóle nie rozumieją wypowiedzi dziecka.
  • Brak stopniowego pojawiania się poprawnych słów.
  • Współistniejące opóźnienie mowy lub wada wymowy.

„Własny język” dziecka bywa uroczym etapem, ale gdy się utrzymuje, warto go fachowo ocenić. Jeśli masz wątpliwości co do mowy swojego dziecka, jako logopeda w Gorzowie Wielkopolskim chętnie się temu przyjrzę. Zadzwoń: +48 515 044 247. — Pani Ewa Fyda, logopeda.

Powiązane artykuły